DOWOLNY TEKST DOWOLNY TEKST DOWOLNY TEKST DOWOLNY TEKST

Muzyka

piątek, 17 kwietnia 2015

Londyn pełen wrażeń... Cz.2

Zajechaliśmy do The O2 Arena. Z tego, co mówiły plakaty, koncert miał zacząć się o godzinie dziewiętnastej.
-Dlaczego jesteśmy tak wcześnie? – Zapytałem
-Zobaczysz – Powiedziała tajemniczo.
Gdy weszliśmy, zrozumiałem… Do koncertu było jeszcze dużo czasu, pomimo tego, większość miejsc była już zajęta. My również zajęliśmy miejsca… I co ja będę teraz robić przez 3 godziny?

Czekając na występ One Direction musiałem wraz z Matyldą słuchać fanek śpiewających w kółko pięć tych samych piosenek zespołu. Nie sprawiało mi to przyjemności. Mojej towarzyszce z resztą również, sądząc po jej minie. Pierwsze minuty zdawały się ciągnąć w nieskończoność. Sala była już zapełniona po same brzegi. Piosenki nie przypominały już piosenek, tylko hałas. Każda z osób śpiewała na swoją nutę i w swoim tempie. Było to bardzo irytujące. Zacząłem się zastanawiać, czy powinienem był tu przyjeżdżać. Wydawało mi się, że to nie moje klimaty. Do koncertu zostało dziesięć minut, a już zaczynało się robić duszno. Byłem zmęczony. Oby było warto.

Wszystkie światła, poza tymi oświetlającymi scenę nagle zgasły. Wszystkie głosy ucichły. Nie było słychać najmniejszego szelestu. Wydawało się, że wszyscy wstrzymali oddech. Ja również, nie chcąc psuć idealnej ciszy. Zaczęła grać muzyka, dość głośno, lecz scena wciąż była pusta. Nagle spod sceny wyłoniło się pięć postaci. Przez piski i wrzaski publiczności nie było prawie słychać muzyki. Całe szczęście nasze miejsca były dość blisko głośnika. Dzięki czemu jednak coś słyszeliśmy.
Chłopaki z zespołu dali świetny koncert. Dwie godziny zleciały jak z bicza strzelił. Gdy światła zgasły a koncert się skończył, wszyscy jak najprędzej pognali w stronę wyjścia. Matylda również wydawała się spieszyć. Dlaczego? Okazało się, że wszyscy chcieli zdążyć zobaczyć odjeżdżający samochód z członkami zespołu.

Udało nam się w końcu wrócić do pokoju hotelowego i odpocząć. Momentalnie zgłodnieliśmy. Postanowiłem wraz z Matyldą odwiedzić knajpę z kebabem na rogu. Zamówiliśmy jedzenie i usiedliśmy przy jednym ze stolików.
– Podobał Ci się koncert? – zapytała Matylda.
– Tak, było w porządku – odpowiedziałem.
– W porządku? – zdziwiła się. – Było niesamowicie, nigdy nie zapomnę tego dnia!
– Przyznam, że miło było usłyszeć ich na żywo, ale nie był to najlepszy koncert na jakim byłem – dodałem. Dziewczyna spojrzała w moją stronę. Potem coś innego przykuło jej uwagę. Myślałem, że uraziły ją moje słowa, więc ponownie się odezwałem. – To tylko moje zdanie, nie musisz brać go do serca. – Ale wydawała się mnie nie słyszeć.
– Harry? – zapytała pół szeptem.
– Kto? – Odwróciłem się, aby spojrzeć na co się zagapiła. Przy kasie stał jeden z członków zespołu One Direction. Najwyraźniej zamawiał posiłek. Był ubrany zupełnie inaczej niż na koncercie. Miał na nosie okulary. Można było przypuszczać, że nieudolnie próbował się zamaskować. Matylda wyjęła komórkę by zrobić mu zdjęcie.
– Przestań – szepnąłem. – To niezbyt kulturalne robić komuś zdjęcie z zaskoczenia.
– Muszę mieć jakąś pamiątkę! – pisnęła cicho.
– Dlaczego nie podejdziesz i nie poprosisz go o autograf?
– Nie wiem jak…
-Ja to zrobię. – Wyciągnąłem mały kieszonkowy zeszycik, który zawsze nosiłem ze sobą. Czasem, gdy dostawałem natchnienia, to pisałem wiersze.

Podszedłem do stolika, przy którym siedział chłopak.
– Przepraszam bardzo, Pan Harry Styles? – zapytałem nieśmiało.
– Tak?
– Czy mogę prosić o autograf?
– Jasne – powiedział i uśmiechnął się. – Dla kogo?
– Dla Matyldy, to moja przyjaciółka – powiedziałem. – Siedzi kilka stolików dalej, ale wstydzi się podejść. Matylda najwyraźniej usłyszała, to co mówiłem, ponieważ kilka sekund później pojawiła się za mną i kopnęła mnie w łydkę.
– Wcale się nie wstydzę, tylko nie chciałam przeszkadzać – zamarła spojrzawszy na Harry’ego. Przez chwilę pewnie nie zdawała sobie sprawy, że mówiła swobodnie przy swoim idolu.
– Witaj Matyldo – powiedział chłopak. Dziewczyna zaczerwieniła się, po czym wydukała:
–Cześć… – Harry skierował swój wzrok na mnie.
– Byliście na  dzisiejszym koncercie? – zapytał.
– Tak, świetne show – odpowiedziałem.
– Cieszę się, że wam się podobało – powiedział i ponownie się uśmiechnął. Oddał mi mój zeszycik, podziękowałem mu i pożegnałem się.
– Miły koleś – powiedziałem do Matyldy, gdy już zaczęliśmy jeść. – Myślałem, że będzie gwiazdorzył, czy coś w tym rodzaju. – Zjedliśmy i gdy zaczęliśmy się już kierować do wyjścia, zauważyłem na podłodze portfel. Podniosłem to i otworzyłem, żeby zobaczyć, do kogo należał.Wyciągnąłem pierwszy dokument z brzegu i  poznałem nazwisko osoby która to zgubiła…  Styles..?

--------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że wrzucam takie krótkie części. Mam nadzieję że przynajmniej Wam się podoba. Piszcie komentarze! Możecie w nich podsuwać mi pomysły, może je wykorzystam :) Lub po prostu piszcie co Wam się podobało, a co nie :) Następna część, już wkrótce. /Bart

środa, 15 kwietnia 2015

Londyn pełen wrażeń… Cz.1

-No prooszę – dręczyła mnie Matylda – Dobrze wiesz, że nie mogę lecieć sama!
Matylda zdobyła dwa bilety na jutrzejszy koncert jej ulubionego zespołu – One Direction. Jej starsza koleżanka Sarah poważnie się rozchorowała i nie może pojechać z nią do Londynu. Rodzice Matyldy nie puszczą jej samej, ma przecież tylko 15 lat.
-Błagam Bart – ciągnie błagalnym tonem.
Chce żebym pojechał z nią, jestem starszy o trzy lata. Zgodziłbym się, ale jest pewien problem… Nie znam tego zespołu. Jestem początkującym muzykiem, przez co mam swoje spojrzenie na muzykę i szacunek do każdego artysty. Jeśli nie wiem czy muzyka mi się spodoba, z szacunku nie idę na koncert. Koncerty są dla fanów, nie dla osób, które nie darzą sympatią wykonawcy. Matylda mówi mi, że ma już kupione bilety na samolot.
-Nie daj się prosić! – dodała, ciągnąc za rękaw mojego swetra.
Słyszałem o tym zespole, ale nigdy nie słuchałem z uwagą ich utworów. Z moich obserwacji, albo się ten zespół kocha, albo nienawidzi… Albo najzwyczajniej w świecie, tak jak ja, nie zna się go. Nie oceniam tego, czego nie znam, jedna z moich niepisanych zasad. Rękaw mojego swetra sięga już prawie podłogi, poddaję się.
-No dobra, polecę z Tobą na ten koncert – powiedziałem, zmęczony już jej całogodzinnym błaganiem.
Nie zareagowała… Puściła mój rękaw i stała wpatrzona we mnie… Nie mrugała. Dopiero po upływie pół minuty, gdy oczy zaczęły już ją piec i zapełniły się łzami, odezwała się, cichym, drżącym głosem.
-Dziękuję – I zaczęła zmierzać w kierunku swojego domu.
Podejrzewam, że była to oznaka szczęścia, taką mam przynajmniej nadzieję.
Zacząłem się pakować. W Londynie nie zawitamy na długo, przylecimy, zostawimy rzeczy w hotelu, pójdziemy na koncert, wrócimy do pokoju, pójdziemy spać, a następnego dnia z rana wrócimy do Doncaster. Już spakowany usiadłem do komputera, wystukałem „One Direction” i wszedłem w pierwszy, lepszy filmik, który się wyświetlił. Muzyka chwytliwa, głosy również przyjemne. Dobrze się słucha. Włączyłem kolejną piosenkę, jeszcze lepsza od poprzedniej. Melodia świetnie współpracowała z ich harmonią głosów. Wieczór zleciał mi na słuchaniu kolejnych piosenek, gdy już byłem pewien, że podoba mi się ich muzyka, spokojnie mogłem pójść spać.
Rano, obudził mnie telefon od Matyldy.
-Halo – odebrałem z wciąż zamkniętymi oczami
-Gotowy do drogi? – zapytała podekscytowana
-Co? – spojrzałem na zegarek w telefonie, była 11:40.
-Jeszcze nie wstałeś! – stwierdziła poirytowana – Samolot odlatuje o 12:10! Masz pięć minut żeby zejść z bagażem! – rozłączyła się.
Wybiegłem z łóżka, założyłem szybko to, co znalazłem w szafie, zbiegłem na dół po schodach i minąłem moją mamę.
-Gdzie to się tak spieszysz? – zapytała rozbawiona
-Lecę z koleżanką na koncert, do Londynu – odpowiedziałem w pośpiechu wyciągając grzankę z tostera.
-Do Londynu? A kiedy wrócisz?
-Jutro w południe – powiedziałem już w drzwiach domu – Pa! – dodałem zamykając je za sobą.
Zobaczyłem Matyldę, stała przy taksówce, podenerwowana z założonymi rękami i gniewną miną.
-Jestem, najszybciej jak mogłem – moje słowa poleciały w eter.
Nie odzywając się do mnie, wsiadła do taksówki, ja za nią.
Dojechaliśmy na lotnisko i wsiedliśmy do samolotu w ostatniej chwili.
Usiedliśmy na naszych miejscach, po czym Matylda, pierwszy raz od porannej pobudki, odezwała się do mnie.
-Wiesz, że jakbyśmy nie zdążyli, urwałabym Ci głowę?
-Brałem pod uwagę taką opcję – odpowiedziałem
-Obudź mnie jak wylądujemy – powiedziała, po czym zakłada opaskę na oczy
-A ja? Też chciałbym pospać – poskarżyłem się
-Ty już spałeś, kilka godzin za długo – dodała i zaczęła chrapać

Dolecieliśmy do Londynu w nie całe dwie godziny. Obudziłem Matyldę, wyszliśmy z samolotu, następnie z lotniska i złapaliśmy taksówkę. Dotarliśmy do hotelu, odświeżyliśmy się po locie i zjedliśmy lunch w KFC. O godzinie szesnastej, ubraliśmy się i ponownie wsiedliśmy do taksówki. Zajechaliśmy do The O2 Arena. Z tego, co mówiły plakaty, koncert miał zacząć się o godzinie dziewiętnastej.
-Dlaczego jesteśmy tak wcześnie? – Zapytałem
-Zobaczysz – Powiedziała tajemniczo.
Gdy weszliśmy, zrozumiałem… Do koncertu było jeszcze dużo czasu, pomimo tego, większość miejsc była już zajęta. My również zajęliśmy miejsca… I co ja będę teraz robić przez 3 godziny?


---------------------------------------------------------------------
Opowiadanie o Harrym, mam nadzieję że Wam się podoba. Zapraszam do pisania komentarzy! Każdy komentarz to motywacja do działania, bo przecież nic nie motywuje lepiej niż świadomość, że robi się coś, dla kogoś :) /Bart

Cześć! :)

Cześć, witam Was.

Dziękuję Ci Liam za zaproszenie do współtworzenia bloga. Od dziś będę tu pisywać :)
Mam nadzieję że nie zawiodę Twoich, ani niczyich oczekiwań ;)
Pozdrawiam/Bart

niedziela, 5 kwietnia 2015

Happy Easter!

Wesołych Świąt! Mokrego Śmigusa Dyngusa i czego tam sobie jeszcze życzycie, Krótkie życzenia niestety :( Na dłuższe nie ma czasu, bo trzeba spędzić ten wyjątkowy czas z rodziną! Pozdrawiamy!Życzą Wam autorzy bloga :)


środa, 1 kwietnia 2015

Facebook? :)

Mam zaszczyt poinformować Was, że mamy fanpage bloga Tutaj
Możecie być jeszcze bardziej na bieżąco, więcej notek o zespołach i nie tylko... Sami zobaczcie! ;) /Liam