DOWOLNY TEKST DOWOLNY TEKST DOWOLNY TEKST DOWOLNY TEKST

Muzyka

poniedziałek, 30 listopada 2015

"Raz W Życiu..." Cz.10




-Muszę Ci coś powiedzieć… - zaczęłam

Bart spojrzał na mnie zmęczonym, ale zainteresowanym wzrokiem. Nie wiedziałam jak zacząć. Przez chwilę tylko patrzyłam w jego oczy i zastanawiałam się, jak mu to powiem. Przytulił mnie mocno i pocałował w czoło.
-Ja… - zaczęłam, ale zrobiłam pauzę – jestem w ciąży…
Bałam się, że Bart się wkurzy, ale On wygiął usta w wielkim uśmiechu.
-To super – powiedział i przytulił mnie jeszcze mocniej
-Naprawdę się cieszysz? – byłam w lekkim szoku
-Jasne! Przecież i tak mieliśmy zakładać rodzinę – powiedział – Jesteś przecież moją narzeczoną!
Popłynęły mi po policzkach łzy szczęścia, które Bart ocierał dłońmi i całował.
-To dlatego byłaś taka smutna przez ostatnie dni? – zapytał
-W sumie, to tak – odpowiedziałam, widząc teraz, jaka głupia byłam myśląc, że będzie zły czy 
niezadowolony
-Od kiedy o tym wiesz?
-Miałam przeczucie już trzy dni temu, a pewna jestem od dziś – odpowiedziałam
-Czemu nie powiedziałaś mi od razu?
- Nie wiem, nie byłam gotowa… Chciałam Ci powiedzieć już tyle razy…
-Dzisiaj u Jay? – zapytał
-Między innymi – odpowiedziałam
-Kocham Cię – powiedział – I kocham też Ciebie – powiedział do mojego brzucha, na co zareagowałam śmiechem
Położyłam się na nim i zaczęłam go namiętnie całować. Wsunęłam dłonie pod jego koszulkę.
-Masz zimne dłonie – zaśmiał się, a po jego ciele przebiegły ciarki
-A ty masz ciepłe ciało – odpowiedziałam – ogrzeję sobie na nim dłonie
-A co ja? Kaloryfer? – zapytał prześmiewczo, pokazałam mu język
Moje dłonie powoli się ogrzewały przebywając na ciepłym torsie Barta. Moje dłonie sunęły po jego ciele w dół, do gumki od bokserek. Zahaczyłam o nią palcami, posyłając mu uwodzicielskie spojrzenie. Ułożył swoje duże dłonie na mojej talii i powoli zaczął ściągać moją bluzkę. Po chwili siedziałam na nim, bez koszulki. Począł rozpinać moje spodnie. Najpierw guzik, później zamek błyskawiczny. Ułożyłam się w taki sposób, by mógł zdjąć je ze mnie bez większego problemu. Ściągnął swoją koszulkę na ramiączkach, w której prawie zawsze sypiał, a  ja zaczęłam ściągać ze stóp skarpetki. Nachyliłam się nad Bartem i ponownie połączyłam nasze usta w słodkim pocałunku. Bart, objął mnie i zaczął rozpinać mój biustonosz. Moje piersi, były nagie. Odrzucił stanik gdzieś na bok i przycisnął moje ciało do jego wciąż nie odrywając ust od moich.

*Z perspektywy Harry’ego*

Matylda na pewno właśnie powiedziała Bartowi. Nie słyszałem krzyków awantury, więc podejrzewałem, że się cieszy. Muszę ją przeprosić za to, że się tak dziwnie zachowuję. Od kiedy pamiętam, lubiłem wścibiać nos w nie swoje sprawy. Choć może tak bym tego nie nazwał. Rozumiem mowę ciała i intuicyjnie, bardzo wiele potrafię przewidzieć. Myślę, że za bardzo się wpieprzam w ich życie… Taki już jestem…
Obudziłem się. Według mojego telefonu komórkowego była godzina siódma piętnaście. Niall, Zayn i Liam, jeszcze spali. Wstałem, przetarłem zaspaną twarz i ruszyłem w stronę łazienki. Była zajęta przez Matyldę. Tak wnioskowałem, po odgłosach wymiotowania. Po kilku tygodniach powinno jej minąć. Chwilę później dziewczyna wyszła z łazienki i uśmiechnięta powiedziała
-Hej Harry, powiedziałam mu
-Hej, i jak? – zapytałem, mimo iż byłem pewien, że się cieszy
-Jest bardzo podekscytowany!
-To świetnie – uśmiechnąłem się – Więc, oficjalnie, gratuluję! – uściskałem ją mocno
Później, podczas śniadania, gdy wszyscy jedliśmy tosty z omletem i pili kawę, Bart wstał z miejsca trzymając Matyldę za rękę i oznajmił
-Będziemy rodzicami – z nieznanych mi powodów, zrobiło mi się nagle bardzo przykro
Cieszyłem się szczęściem moich przyjaciół, tak samo jak reszta chłopaków z zespołu, ale jednak, coś uciskało mnie w piersi.  Mam dwadzieścia jeden lat i nigdy nie myślałem o swojej przyszłości. Praktycznie całe swoje dorosłe życie spędziłem w trasie i studiu. Byłem w kilku związkach, ale nigdy nie przeżyłem prawdziwej miłości. Mój smutek bierze się pewnie z zazdrości, że Bart ma tak dobrze poukładane życie. Jesteśmy w tym samym wieku, oboje mamy wiele, ale żyjemy w dwóch różnych światach. Robię to, co kocham, mam wiele wielbicielek, ale wciąż jestem samotny…
Po śniadaniu miałem ochotę na samotny spacer. Oznajmiłem, że będę spacerował po najbliższym parku i za godzinkę lub dwie, wrócę. Nie znałem dobrze okolic Doncaster, ale miałem ze sobą mapę. Po pewnym czasie nie mogłem się na niej odnaleźć. No świetnie, zgubiłem się – powiedziałem sam do siebie. Rozejrzałem się i w sumie nie wiedziałem, jak się tu znalazłem. Musiałem być tak zamyślony, że nie patrzyłem gdzie idę.
-Przepraszam, Harry Styles? – stanęła przede mną blondynka z telefonem w dłoni
-Tak, cześć – przywitałem się z dziewczyną
-Mogę zrobić sobie z Tobą zdjęcie?
-Jasne – odpowiedziałem i uśmiechnąłem się lekko do zdjęcia
Dziewczyna poprosiła mnie również o autograf, więc podpisałem się mazakiem na kartce papieru, którą wyciągnęła z dna swojej torebki. Podekscytowana podziękowała mi kilka razy i po chwili ją zamroczyło. Stała przede mną, wpatrując się we mnie jak zahipnotyzowana.
-Co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić? – zapytałem, trochę niecierpliwie
-Mogę Cię o coś zapytać?
-Pewnie
-Jakiego szamponu do włosów używasz? Są idealne – zaśmiałem się
-Dziękuję! W sumie żadnego szczególnego, ale najbardziej lubię te o zapachu jabłka.
Po pożegnaniu dziewczyny zauważyłem na drugiej stronie ulicy przystanek autobusowy, więc postanowiłem, że sprawdzę, czy czymś dojadę w znajome okolice. Nie rozejrzałem się wbiegając na ulicę
-Harry, uważaj! – krzyk dziewczyny był ostatnim, co słyszałem

*Z perspektywy Liama*


-Dalej nie odbiera – powiedziałem
-Gdzie on może być? – zapytał Bart
-Może jest u Tommo? – powiedział Zayn
Wykręciłem numer do Louisa.
-Hej Tommo, czy Harry jest u Ciebie?
-Nie, czemu pytasz? – zapytał
-Wyszedł na spacer cztery godziny temu i nie odbiera komórki
-Może zostawił ją w domu?
-Nie, raczej byśmy ją słyszeli
-Zaraz do Was przyjadę
Louis rozłączył się.
-Jasna cholera! – zdenerwowała się Matylda odrzucając przychodzące połączenie na swojej komórce
-Co się stało? – zapytał Bart
-Sarah dzwoni do mnie od dobrych dwóch godzin
-Czemu nie odbierzesz?
-Mamy teraz ważniejsze rzeczy do roboty, niż plotki o jej nowym lakierze do paznokci, czy tym, co dany celebryta jadł na śniadanie
-Dzwoni do Ciebie, bezustannie od dwóch godzin? – zapytał Niall
-Tak – odpowiedziała i po krótkiej pauzie dodała – Może wie, co z Harrym!
Jej telefon znów zawibrował. Dziewczyna odebrała telefon najszybciej jak potrafiła.
-Sarah, powiedz mi, że wiesz, co się dzieje z Harrym! – krzyknęła do telefonu
W ciągu kilku sekund, z twarzy Matyldy zniknęły wszelkie emocje. Nie była zdenerwowana. Jej twarz z wściekle czerwonej, zamieniła się w bladą jak śnieg. Źrenice rozszerzyły się i wyparły tęczówki. Upuściła telefon i już miała upadać, gdy złapał ją Zayn, który stał z nas wszystkich najbliżej niej.
-Kochanie, wszystko w porządku? – zapytał Bart, chwytając jej twarz opiekuńczo w dłonie – Co się stało?
Po jej policzkach popłynęły łzy…
-On… - zaczęła

--------------------------------------------------
Tak oto wrzucam Wam 10 część! Jak ostrzegałem w zeszłym tygodniu, na następną część będziecie musieli poczekać do 14 grudnia, przykro mi. Czy umyślnie wybrałem właśnie tą część jako ostatnią przed przerwą? Tak. Czy to ze względu na to jak się kończy? Oczywiście! Jeśli chcecie zmieszać mnie z błotem za bycie okrutnym, zapraszam do komentowania! Następna część już za dwa tygodnie!
Pozdrawiam/Bart

poniedziałek, 23 listopada 2015

"Raz W Życiu..." Cz. 9




Wszyscy wypili swoje kieliszki wina do dna, oprócz Matyldy. Zauważyłem jej zmieszanie na twarzy.
-Coś się stało? – zapytałem
-Nie, nic – odpowiedziała
Denerwowałem się, ostatnimi czasy dość często wyglądała na przybitą.
-Nie smakuje Ci wino? To Twoje ulubione – dodałem
-Nie o to chodzi – odpowiedziała – Muszę Ci coś powiedzieć…

-Matyldo! – przerwał jej Harry siedzący po drugiej stronie stołu – Bart już wie, wszystko mu powiedziałem
-Co? Jakim prawem?! – zdenerwowała się i wstała z miejsca – Tylko ja..!
-Spokojnie, kochanie – przerwałem jej, łapiąc ją delikatnie za rękę
Matyldzie popłynęła łza po policzku i powoli usiadła patrząc na mnie wielkimi, zaszklonymi oczami.
-Ja po prostu chciałam Ci sama… - zaczęła
-Wiem, ale nie przejmuj się – powiedziałem spokojnie – Cieszę się! – zapewniłem ją
-Naprawdę? – uśmiechnęła się
-Jasne! Wiem, że denerwowałaś się, że krawat będzie nie najlepszym pomysłem na moje urodziny, ale myślę, że tak! Nigdy za dużo krawatów – uśmiechnąłem się i podrapałem po głowie – Wiesz, że je lubię.

*Z perspektywy Matyldy*

Byłam zdezorientowana. Spojrzałam na Harry’ego, który po drugiej stronie stołu, patrząc w przestrzeń obok siebie z poważną miną, popijał wino z kieliszka. Wiedział co chcę powiedzieć i mi przerwał. W dodatku wiedział, że będę chciała to powiedzieć, bo przygotował tą całą szopkę z krawatem. Nie wiem o co mu chodzi.
-Uff – odetchnęłam teatralnie – A już się bałam, że uznasz mnie za nietaktowną, czy coś – powiedziałam, by podtrzymać kłamstwo.
Bart przytulił mnie i pocałował w czoło. Muszę porozmawiać z Harrym…
Po kolacji Jay powiedziała, że Louis przygotował ciasto i jeśli mamy jeszcze miejsce to może przynieść.
-Ja je przyniosę Jay – zaproponował Harry, wstając z miejsca – Ty się już dzisiaj narobiłaś.
-Pójdę z nim – powiedziałam, również wstając
-Myślę, że poradzę sobie z przyniesieniem ciasta – zaśmiał się, wciąż nie patrząc w moją stronę
-Nie byłabym tego taka pewna – odpowiedziałam, na co chłopcy zareagowali głośnym śmiechem
Poszłam za Harrym. Gdy byliśmy już sami w kuchni, podeszłam do niego i zapytałam po cichu
-Co Ty kurwa odwalasz Styles?
-Nie wiem co masz na myśli – odpowiedział
-Oj, dobrze kurwa wiesz
-Nie powinnaś tak przeklinać
-Nie zmieniaj tematu – warknęłam – O co Ci chodziło z tym krawatem? I z tym… Wszystkim?
-Myślę, że nie powinnaś mu jeszcze mówić – powiedział spokojnie
-A to, niby dlaczego?
-Po pierwsze, ON nie jest gotowy, by to usłyszeć. Po drugie, TY nie jesteś gotowa żeby mu powiedzieć. Po trzecie, myślę, że wolałabyś mu to powiedzieć na osobności a nie przy nas wszystkich.
Nie odezwałam się. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Harry po prostu to wszystko wiedział.
-Jak Ty to robisz? – zapytałam po chwili
-Jestem telepatą – odpowiedział, po czym się zaśmiał i dodał – żartowałem
-Nie rozumiem Cię – powiedziałam – Dlaczego to robisz?
-Pomagam Wam, jestem Waszym przyjacielem – odpowiedział – Chcę żebyście byli szczęśliwi. Czy to źle?
-Nie – odpowiedziałam – Ale nie rób tego w taki sposób. Czuję się, jakbyś  trochę wchodził z butami w nasz związek – starałam się być łagodna
-Spokojnie, nie będę już się tak wpychać – powiedział i puścił mi oczko
Zanieśliśmy ciasto do jadalni.
-Już myśleliśmy, że coś się stało – powiedział Zayn
-Jak widać, nic – odpowiedziałam
Ciasto które zrobił Louis, było świetnie przyrządzone. Byłam w szoku, że Louis umiał zrobić tak dobre ciasto. Zjadłam trzy kawałki. Po dwugodzinnej wizycie w domu Jay, musieliśmy się zbierać. Świetnie się bawiliśmy, mogliśmy trochę porozmawiać z Lou którego długo nie widzieliśmy. Podziękowaliśmy Jay i Louisowi, pożegnaliśmy się i wyszliśmy. Byliśmy bardzo najedzeni. Zastanawiałam się nad poczekaniem jeszcze trochę z oznajmieniem Bartowi o ciąży.

*Z perspektywy Barta*

Wróciliśmy do domu. Byliśmy bardzo wdzięczni Jay i Louisowi, że nas zaprosili. Wypiłem cztery kieliszki wina, więc byłem trochę wstawiony. Matylda nic nie piła, najwyraźniej nie miała ochoty, więc piłem za nią. Postanowiłem, że wezmę prysznic i się położę. Gdy brałem prysznic, weszła Matylda.
-Chciałam z Tobą pogadać na osobności – powiedziała, opierając się o zlew
-No, to gadaj – powiedziałem, zmywając szampon z włosów
-Zauważyłeś, że ostatnio dziwnie się zachowywałam
-Nie dało się nie zauważyć – powiedziałem, ale gdy uświadomiłem sobie, jak to brzmiało, dodałem – Martwię się o Ciebie, jesteś jakaś przybita
Wyłączyłem prysznic i otworzyłem kabinę, wziąłem ręcznik który podała mi Matylda i zacząłem się wycierać.
-Chcę żebyś wiedział, że nic się nie dzieje – powiedziała – Po prostu mam nie najlepszy humor
-Czy chodzi o chłopaków? – zapytałem – Będą tutaj tylko tydzień, spokojnie
-Nie, nie chodzi o chłopaków – odpowiedziała – Czemu nie potrafisz mnie zrozumieć? – mruknęła do siebie
-Staram się, bo Cię kocham – powiedziałem, podchodząc do niej bliżej – Ale wydaje mi się, że chcesz coś powiedzieć, ale nie wiesz jak… - wziąłem ją w ramiona i przytuliłem

*Z perspektywy Matyldy*

Muszę jeszcze raz porozmawiać z Harrym. Czuję, że jestem już gotowa, ale nie jestem pewna. To jest chore żeby Harry lepiej niż ja, wiedział co czuję…
Była dwudziesta pierwsza. Przebrałam się w coś mniej wyjściowego, czyli zwykłe spodnie i bluzkę. Chłopcy byli już w garażu i chyba przygotowywali się do spania. Postanowiłam poprosić Harry’ego na osobności. Zapukałam w drzwi i czekałam na odpowiedź. Otworzył mi Zayn.
-Mogę wam porwać Harry’ego?
-Jasne – odpowiedział
Harry podszedł do drzwi i zapytał, co się dzieje.
-Chcę z Tobą porozmawiać, masz może ochotę na krótką przechadzkę?
Wyszliśmy na spacer dookoła okolicy.
-O czym chciałaś rozmawiać? – zapytał
-Dobrze wiesz – odpowiedziałam – Wiesz lepiej ode mnie
-No to rozmawiajmy – powiedział spokojnie
-Czy jestem już gotowa, by mu to powiedzieć? – Harry się zaśmiał – Dlaczego się śmiejesz?
-Pytasz mnie, czy jesteś gotowa? Chyba powinnaś sama o tym wiedzieć
-Wiem, ale nie jestem pewna…
-Jeśli musisz pytać mnie, o to czy jesteś gotowa, bo jeśli nie jesteś tego pewna – powiedział – to nie jesteś gotowa
-Kiedy w takim razie będę gotowa?
-Wtedy, kiedy będziesz pewna, że jesteś gotowa
Nie wiedziałam co mam robić. Wiedziałam, że jestem gotowa, ale nie jestem tego pewna… To tak jak wiedzieć, że na zielonym świetle się przechodzi przez ulicę, ale nigdy nie będziemy pewni, że i tak ktoś w nas nie wjedzie. Chcę Bartowi powiedzieć jak najszybciej.
-Powiem mu dzisiaj – powiedziałam
Harry zatrzymał się i spojrzał na mnie.
-Nie jesteś gotowa – powiedział
-Mylisz się, jestem! – powiedziałam
-Nie jesteś gotowa! – powiedział, uniesionym głosem
-Jestem gotowa! – krzyknęłam
Harry stał naprzeciwko mnie, zaczął się uśmiechać, złapał mnie za ramię i powiedział
-Jesteś gotowa
-A czy On jest gotowy? Czy jesteśmy gotowi? – zapytałam i poczułam, jak do moich oczu napływają łzy
Harry uścisnął mnie i pogładził po włosach.
-Jesteście gotowi – powiedział i ruszyliśmy w stronę domu

Powiedziałam chłopcom dobranoc i poszłam na górę do Barta, z nadzieją, że jeszcze nie śpi. Weszłam do sypialni i zastałam go ubranego do spania, leżącego na łóżku i oglądającego telewizję.
-Hej, gdzie zniknęłaś? – zapytał
-Byłam się przejść dookoła domu z Harrym
-Oh – chyba był trochę zazdrosny
-Spokojnie, rozmawialiśmy sobie – podeszłam do łóżka i złożyłam na jego ustach pocałunek
-Dobrze – powiedział -  Cieszę się, że masz kogoś z kim możesz porozmawiać
-Mam takie dwie osoby – powiedziałam
-Harry’ego i kogo?
-Ciebie – wtuliłam się w niego, a on objął mnie ramieniem – Chcę Ci coś powiedzieć… - zaczęłam



---------------------------------------------
UWAGA, WAŻNY KOMUNIKAT!
Część 10 pojawi się zgodnie z planem (za tydzień), lecz niestety na 11 część będziecie musieli poczekać trochę dłużej, ponieważ mam dużo nauki i nie mam czasu na pisanie. Obiecuję, że część 11 pojawi się 14.12.15r. Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się napisać kilka części :) Zapraszam na 10 część za tydzień o 19:00 i pozdrawiam/Bart

poniedziałek, 16 listopada 2015

"Raz W Życiu..." Cz. 8




 Minęło nareszcie pięć minut…

*Z perspektywy Barta*
Liam chce żebyśmy zjedli dziś na mieście żeby Matylda nie musiała gotować. Zastanawiamy się nad wyborem restauracji, bo poprosiłem ich żeby nie była to żadna knajpa. Nie chcę żeby ostatnie problemy żołądkowe Matyldy się powtórzyły.
-Może… - zaczął Niall, lecz przerwał, bo zaczął dzwonić jego telefon
Odebrał.
-Halo? Tak, jasne. Właśnie mieliśmy się gdzieś wybierać – zaśmiał się – świetne wyczucie czasu. Dobra, to do zobaczenia – rozłączył się.
-Kto dzwonił? – zapytał Zayn
-To Tommo – odpowiedział wesoły – Jay zaprasza nas wszystkich na 18, na kolację!
-Super – powiedziałem – Dalego stąd jest dom rodzinny Louisa?
-Niezbyt – odpowiedział Liam – Z tego co wiem, kilkanaście minut drogi stąd
-Jeszcze wstąpimy po drodze do sklepu, nie chcę przyjść z pustymi rękami – dodałem, wyciągając portfel żeby sprawdzić, ile mam jeszcze pieniędzy.
Trzysta funtów… Starczy na kilka dni.
-Kasą się nie przejmuj – powiedział Niall – Złożymy się z Tobą
Chłopcy zaczęli się powoli szykować. Zastanawiałem się, gdzie jest Matylda. Poszedłem na górę do pokoju, ale tam jej nie było. Drzwi do naszej łazienki, którą mieliśmy połączoną z pokojem, były zamknięte. Zapukałem.
-Matylda? Kochanie?
Otworzyła drzwi i wyszła.
-Już jestem, chciałam się trochę odświeżyć – powiedziała i posłała mi lekki uśmiech
-Wszystko w porządku? – zapytałem, lecz nie chciała mi spojrzeć w oczy
-Wszystko w porządku – odpowiedziała, ale jej nie wierzyłem
-Na pewno?
-Tak –uśmiechnęła się, przytuliła się do mnie i pocałowała mnie w policzek
-No dobrze… - odpowiedziałem – Zostaliśmy zaproszeni przez mamę Louisa do nich na kolację
-To świetnie – powiedziała – Ale w co mam się ubrać?
-Nie wiem, w coś ładnego – odpowiedziałem, nie będąc pewnym czy nie było to pytanie retoryczne
-Prawdziwy facet – mruknęła pod nosem i otworzyła szafę, przed którą stała przez chwilę
Wyciągnęła dwie sukienki, spódniczkę, trzy bluzki i białą koszulę. Położyła wszystko na łóżku, zakryła dłonią usta w geście zastanowienia i przeniosła wzrok na mnie.
-Jak myślisz? – zapytała
-Nie wiem, a jak Ty myślisz? – przewróciła oczami
-Która godzina? – spojrzała na zegarek – siedemnasta dziesięć – sama sobie odpowiedziała – Zrobię dla Ciebie mały pokaz mody, a Ty pomożesz mi wybrać – zdecydowała
-Dobra – odparłem podekscytowany i usiadłem na łóżku
Dziewczyna ściągnęła koszulkę i zaczęła ściągać spodnie.
-Nie wychodzisz do łazienki? – zapytałem zaskoczony
-Przed narzeczonym chyba nie muszę? – zapytała, patrząc na mnie spojrzeniem, które zawsze sprawiało, że moje serce się topiło
Obserwowałem ją, jak w samej bieliźnie brała do ręki wieszak z niebieską, krótką sukienką i nakładała ją na siebie. Wyglądała pięknie.
-Jak oceniasz? Od jeden do dziesięć? – zapytała
-Dziesięć – odpowiedziałem, nie odrywając od niej wzroku
Ściągnęła ją, założyła inną. Ta była długa, szara, i miała większy dekolt. Matylda spojrzała na mnie czekając na werdykt.
-Dziesięć – odpowiedziałem, wciąż nie odrywając wzroku
Matylda westchnęła i ponownie zmieniła ubranie. Tym razem, założyła białą bluzkę z nadrukiem i granatową spódniczkę. Znów, jej wzrok powędrował w moją stronę.
-Dziesięć – powiedziałem
-Ty chyba nie wiesz jak to działa. Jeśli ocenisz wszystko na dziesięć i tak nie będę wiedziała, które lepsze.
-Ale dla mnie, we wszystkim wyglądasz pięknie – powiedziałem
-A jak najlepiej? – zapytała, zakładając ręce na biodra
-Najlepiej nago – odpowiedziałem i sam zaskoczony swoją odpowiedzią, zarumieniłem się
Dziewczyna uśmiechnęła się zalotnie i ponownie posłała mi TO spojrzenie. Ściągnęła z siebie bluzkę, spódniczkę i w samej bieliźnie podeszła do łóżka, usiadła mi na kolanach, objęła mnie i zaczęła namiętnie całować. Położyłem dłoń na jej nagim boku i udzie. Włożyła palce, jednej z dłoni w moje włosy i lekko je ciągnęła. Jej oddech przyspieszył, a ruchy języka były coraz bardziej intensywne. Włożyła rękę pod moją koszulkę i zaczęła paznokciami drapać moje plecy. Położyłem ją na łóżku, ściągnąłem koszulkę i rozpiąłem pasek od spodni, Matylda uśmiechnęła się i uniosła brwi. Ponownie złączył nas pocałunek, gdy dziewczyna ułożyła moją dłoń na swojej piersi, a sama zaczęła bawić się zamkiem od moich spodni. Do pokoju wszedł Niall.
-Jasna cholera – przeklął i wyszedł za drzwi – przepraszam!
Spadłem z łóżka, a Matylda przykryła się pierwszym lepszym ubraniem, jakie miała pod ręką. Spojrzeliśmy na siebie z dziewczyną i zaczęliśmy się śmiać.
-Następnym razem pukaj Horan! – krzyknęła przez śmiech
Usłyszeliśmy pukanie.
-Za… Za kilka minut, musimy wychodzić – to był głos Liama
-Okay, dzięki – odpowiedziałem i zaczęliśmy się ubierać
Zeszliśmy na dół gdzie chłopcy już na Nas czekali. Wszyscy czuliśmy się dość niezręcznie, a najbardziej zawstydzony był Niall, jego twarz była cała czerwona i nie patrzył w naszą stronę.
-To jak? – Matylda przerwała ciszę – Wychodzimy?
Wyszliśmy z domu.
-Kto zna drogę? – zapytałem
-Mam mapę! – powiadomił mnie Harry – Zarysowałem na niej trasę
Ruszyliśmy więc w trasę. Po drodze zbytnio nie rozmawialiśmy do czasu, gdy Niall podszedł do nas i przerwał ciszę.
-Słuchajcie – zaczął – Bardzo Was przepraszam – złapał się za kark, w geście zakłopotania
-Nie ma sprawy – powiedziałem – Ale następnym razem, pukaj – puściłem mu oczko
Zatrzymaliśmy się jeszcze w jednym ze sklepów monopolowych, by kupić wino. Dotarliśmy w końcu do domu mamy Louisa, czy jak sama prosiła, by się do niej zwracać - domu Jay. Otworzył nam Louis.
-Cześć chłopaki – przywitał nas, szerokim uśmiechem – i Matyldo – dodał po chwili, uśmiechając się niezręcznie
-Hej – przywitaliśmy się
-A to coś od Nas, dla Was – powiedziałem, wręczając Louisowi butelkę najlepszego słodkiego wina, jakie znam.

Jay i Louis byli sami, bo Dan z resztą rodziny pojechali w odwiedziny do rodziny. Na kolację, przygotowali pieczeń z ziemniakami, sosem żurawinowym i marchewką.  Chwilę po skończeniu jedzenia, wzniosłem toast winem, które kupiliśmy, za Jay i Louisa, którzy zaprosili nas i ugościli świetnym jedzeniem.  Wszyscy wypili swoje kieliszki wina do dna oprócz Matyldy. Zauważyłem jej zmieszanie na twarzy.
-Coś się stało? – zapytałem
-Nie, nic – odpowiedziała
Denerwowałem się, ostatnimi czasy, dość często wyglądała na przybitą.
-Nie smakuje Ci wino? To Twoje ulubione – dodałem
-Nie o to chodzi – odpowiedziała – Muszę Ci coś powiedzieć…

------------------------------------------------------
Kooooolejna część! Martwi mnie trochę bardzo mała ilość komentarzy, pod każdą częścią jest najwyżej jeden komentarz :( Oczywiście cieszy mnie nawet jeden komentarz, ale powoli zaczynam zastanawiać się czy ktoś to w ogóle czyta... Następna część oczywiście 
za tydzień o 19:00! 
A WY KUPILIŚCIE JUŻ SWOJĄ KOPIĘ MITAM? 
KTÓRA PIOSENKA Z ALBUMU PODOBA WAM SIĘ NAJBARDZIEJ? 
ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA!

poniedziałek, 9 listopada 2015

"Raz W Życiu..." Cz.7



-Czy… Masz już świadka do ślubu? – zapytał skromnie
-Tak, już dawno go wybrałem – odpowiedziałem
Chłopak posmutniał, ale starał się nie dawać tego do poznania.
-Kogo? – zapytała Matylda też zaintrygowana
Uśmiechnąłem się i odpowiedziałem:

-Takiego jednego… Długowłosego muzyka.. – zacząłem się uśmiechać – Jak on miał...? – zwróciłem się do Matyldy - Harry Styles? Jakoś tak…
Chłopak się uśmiechnął wystawiając na pokaz śnieżnobiałe zęby. Wstał i uściskał mnie.
-Już myślałam, że masz jakichś przyjaciół – zaśmiała się Matylda
-Chcesz powiedzieć, że nie mam przyjaciół? – zapytałem udając urażonego
-My jesteśmy Waszymi przyjaciółmi – powiedział dumnie Harry zakładając ręce na boki
-A My jesteśmy Waszymi – odpowiedziałem
*Kilka godzin później*
*Z perspektywy Matyldy*
Nie mogłam przestać myśleć o dziecku. Postanowiłam pójść do apteki i kupić test ciążowy. Bart nie szedł tego dnia do pracy. Ze względu na zmianę właściciela budynek będzie remontowany, więc wszyscy mają wolne. Zastanawiałam się jak wyjdę z domu nie tłumacząc się gdzie idę… Postanowiłam skłamać, że idę do koleżanki. Poszłam do chłopców, którzy wszyscy w piątkę grali w piłkę na dworze.
-Chłopcy – zaczęłam, a gdy zwróciłam Ich uwagę zdenerwowałam się trochę, bo nie lubiłam kłamać – Ja wychodzę
-Gdzie? – zapytał Bart spoglądając na mnie, lecz nie przerywając gry
-Do Sarah – powiedziałam nie pewnie
-Okay, baw się dobrze – opowiedział i kopnął piłkę w stronę Nialla
Już miałam pójść w swoją stronę, gdy napotkałam wzrok Harry’ego. Ten chłopak chyba czyta w myślach. Patrzył na mnie przenikliwym wzrokiem jakby chciał mi powiedzieć, że wie, co zamierzam. Uniósł dłoń prosząc bym chwilę poczekała i podszedł do Barta. Powiedział mu coś na ucho, na co ten pokiwał głową i klepnął go w ramie. Harry podbiegł do mnie i poprosił, bym chwilę zaczekała, obmyje twarz, zmieni koszulkę i pójdzie ze mną.
-Chcesz iść ze mną do Sarah? – zapytałam
-Nie – odpowiedział myjąc twarz zimną wodą – Idę z Tobą do apteki
Byłam w szoku. Harry naprawdę czytał w myślach.
-S-Skąd wiesz?
-Przecież to oczywiste – odpowiedział – Po tym co wczoraj Ci powiedziałem masz pewne podejrzenia, że naprawdę możesz być w ciąży. Z resztą, po co miałabyś iść do Sarah?
-Jest moją przyjaciółką – odpowiedziałam – czy nie mogłabym po prostu iść jej odwiedzić?
-Jasne, że mogłabyś – oparł się o zlew – ale mówiąc Bartowi, że idziesz, brzmiałaś bardzo nie pewnie.
Wkurza mnie jego świadomość..
-No dobra, idę do apteki – odpowiedziałam – Ale i tak, po co chcesz ze mną iść?
-Potrzebujesz kogoś, kto mógłby z Tobą pójść – odparł – A skoro Bart dalej nie wie to pójdę ja.
Nie zaprzeczyłam. Potrzebuję kogoś w takiej chwili.
Kilkanaście minut później byliśmy już w aptece. Błąkałam się między alejkami w poszukiwaniu testów ciążowych.
-Może po prostu zapytaj kogoś z obsługi gdzie je znajdziemy? – zaproponował Harry
-Nie trzeba – odpowiedziałam wchodząc w czwartą, ostatnią alejkę – Są tutaj – podeszłam do półki i sięgnęłam jeden.
Po chwili zastanowienia wzięłam drugi na wszelki wypadek, jakby tamten dał zły wynik. Harry zdawał się wiedzieć, dlaczego to zrobiłam, bo nie zapytał.
-Dlaczego to robisz?  - zapytałam w końcu
-Co takiego?
-Dlaczego czytasz mi w myślach, wiesz wszystko i wszystko rozumiesz?
Chłopak uśmiechnął się, położył rękę na moim ramieniu i odparł
-Jesteś przewidywalna
-Dziesięć funtów – powiedziała aptekarka
Wyciągnęłam pieniądze z portfela, zapłaciłam i schowałam wszystko do torebki. Wyszliśmy z budynku. Mijaliśmy lodziarnie, temperatura na dworze była dość wysoka, więc nabrałam ochoty na lody.
-Masz może ochotę na rożka śmietankowego? – zapytał Harry
-Nienawidzę Cię – odpowiedziałam, na co chłopak tylko się uśmiechnął. Powiedział, że zaraz wraca i poszedł kupić nam po rożku.
Wrócił, wręczył mi go a ja zapytałam
-Naprawdę jestem aż tak przewidywalna?
-Tak – zaśmiał się – Gdy przechodziliśmy obok lodziarni, westchnęłaś, oblizałaś wargi i nie spuszczałaś wzroku ze zdjęcia reklamowego rożka śmietankowego.
Zarumieniłam się.
-Naprawdę, tak zrobiłam? Mój Boże, jestem straszną dzikuską – zaśmiałam się
Szliśmy przez chwilę w ciszy. Skończyłam jeść swojego rożka, Harry również i ponownie zapytałam
-A skąd możesz wiedzieć, że jestem w ciąży?
-Po pierwsze, wymiotowałaś – zaczął wymieniać – Po drugie, jesteś nerwowa, więc podejrzewam, że nie miałaś od dłuższego czasu okresu – uderzyłam go w ramię, na co się zaśmiał – I po trzecie, jesz dość dziwne mieszanki jedzenia.
-Dlaczego dziwne?
-Dlatego, że przedwczoraj po obiedzie, był deser…
-No i co z tego?
-Było tiramisu po którym miałaś straszną ochotę na kiełbasę
-I co? To takie dziwne? – zapytałam sarkastycznie
Być może, naprawdę jestem w ciąży i nawet o tym nie wiem…
-Mam jeszcze jedno pytanie – powiedziałam
-Tylko jedno? – zapytał Harry śmiejąc się
- Co powiedziałeś Bartowi gdy wychodziliśmy?
-Powiedziałem, że chcę zrobić Twojej koleżance Sarah niespodziankę, bo słyszałem, że jest wielką fanką zespołu
-To prawda – odpowiedziałam
-Więc teraz, idziemy do niej – powiedział
Byłam zaskoczona, ale w sumie chciałabym zobaczyć reakcję Sarah, gdy w jej drzwiach stanie Harry Styles. Doszliśmy na ulicę, na której mieszkała. Było to niedaleko naszego domu, więc nie była to długa podróż. Harry zadzwonił dzwonkiem do drzwi i czekał aż ktoś otworzy. Sarah otworzyła drzwi, przywitała się ze mną, spojrzała na uśmiechniętego szeroko Harry’ego i zemdlała. Harry pomógł mi zanieść ją do pokoju na kanapę i obudzić.
-Ty jesteś Harry – powiedziała nie pewnie, wskazując na niego dłonią
-O ile dobrze pamiętam, to tak – odpowiedział
-Skąd Ty się tu wziąłeś? – zapytała
-Z Redditch w Worcestershire
Zaśmiałam się bo wiedziałam, że Harry stara się być zabawny. Nigdy mu to specjalnie nie wychodziło i to właśnie zazwyczaj, dlatego było zabawnie.
-Chciałem Cię odwiedzić – zaczął – dać autograf, jeśli chcesz i zrobić sobie z Tobą zdjęcie
-Ze mną? – zapytała – Chcesz sobie robić ze mną zdjęcie?
-Oczywiście – zapewnił ją – Kto nie chciałby robić sobie zdjęcia z największą fanką One Direction?
Po krótkiej wizycie u Sarah udaliśmy się do domu. Była godzina siedemnasta. Liam, zaproponował żebyśmy zjedli dziś na mieście. Nie chciał żebym ciągle stała w kuchni przygotowując jedzenie. Mieliśmy wychodzić dopiero o osiemnastej, więc miałam chwilę czasu by zrobić test. Poszłam do łazienki, przeczytałam instrukcję, choć dobrze ją znałam – choćby z filmów romantycznych. Zrobiłam test i musiałam czekać do pięciu minut na wyniki. To było najdłuższe pięć minut w moim życiu. W tym czasie zdążyłam się zastanowić jak by wyglądało nasze życie z dzieckiem. Musielibyśmy kupić tak wiele rzeczy. Łóżeczko, zabawki, śpioszki, pieluchy… Mielibyśmy nieprzespane noce, ciągłe płacze dziecka, zmienianie pieluch… Brzmi to potwornie, ale na samą myśl zaczęłam się cieszyć…

Minęło nareszcie pięć minut… 

-------------------------------------------------
Oto i następna część! Mam nadzieję, że jeszcze Was nie znudziłem. Następna część już za tydzień o 19:00 :) Zapraszam i pozdrawiam/Bart

poniedziałek, 2 listopada 2015

"Raz W Życiu" Cz. 6



Podszedłem do niej na miękkich od zdenerwowania nogach, uklęknąłem na jedno kolano i ująłem jej lewą dłoń.
-Matyldo Emmo Blackberry, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? – zapytałem, wyciągając i otwierając pudełko z pierścionkiem
-Co?! Dlaczego..? – zapytała z łzami w oczach

Przerażony przełknąłem ślinę.
-Dlaczego pytasz? - nie wiedziałem co odpowiedzieć – Przecież dobrze wiesz idioto, że tak! – krzyknęła wysokim z podniecenia głosem
Rozległ się huk otwieranej butelki szampana. Odetchnąłem z ulgą, uśmiechnąłem się i włożyłem jej pierścionek na palec serdeczny. Matylda uklękła, przytuliła mnie i pocałowała jak jeszcze nigdy. Cieszyłem się, że się cieszy. Nagle jednak ruszyła biegiem do łazienki.
-Co się stało? – zapytałem chłopaków, wciąż klęcząc
Wszyscy spojrzeli wymownie na Nialla, a ten opuścił wzrok.
-To moja wina – odezwał się – Jedliśmy hot-dogi i musiał jej zaszkodzić
-Zaparzę jej miętową herbatę – powiedziałem wstając – zawsze jej pomaga, gdy czuje się źle

*Z perspektywy Matyldy*

Byłam przerażona, nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Usłyszałam pukanie.
-Wszystko w porządku? – zapytał Harry przez drzwi
-Tak, zaraz wychodzę – odpowiedziałam, spuszczając wodę w toalecie i płucząc usta wodą z kranu
-Mogę wejść?
Odblokowałam drzwi a Harry szybko wszedł i zamknął je za sobą.
-Co się dzieje? – zapytał szeptem, nachylając się do mnie
-Nic – odpowiedziałam, ale widziałam, że moja odpowiedź go nie usatysfakcjonowała – Naprawdę
-Tak? Jesteś pewna?
-Tak, jestem pewna
Harry patrzył na mnie przeszywającym wzrokiem. Wydawało mi się, że czyta w moich myślach. Znów zaczęłam wymiotować do muszli toaletowej. Harry przytrzymał moje krótkie włosy żebym ich nie ubrudziła.
-Ej, może Ty jesteś w ciąży? – zapytał
Nie, na pewno nie. To nie możliwe.
*Z perspektywy Barta*

Zalałem herbatę, posłodziłem jedną łyżeczkę i poszedłem pod łazienkę. Zapukałem i zapytałem
-Kochanie, dobrze się czujesz?
-Tak, już wychodzę – odpowiedziała
Wróciłem do kuchni. Chłopcy rozlali szampana do kieliszków i zaczęli świętować. Do kuchni przyszła Matylda i wzięła ode mnie herbatę. Upiła łyk i oznajmiła, że ze względu na wrażliwy żołądek nie może z nami świętować. Zaproponowałem żeby się położyła. Poszedłem z nią do sypialni i ją przykryłem.
-Możesz na chwilę położyć się obok mnie? – zapytała
Tak też zrobiłem. Złapała mnie za rękę i uśmiechnęła się.
-Kocham Cię – powiedziałem
-Ja Ciebie też… - nastała chwilowa cisza
-Coś się stało? – zapytałem, widząc jej niepewną minę
-Nie… Nic się nie stało – odpowiedziała – Chciałam tylko chwilę z Tobą pobyć – ścisnęła mocniej moją dłoń – Możesz ze mną być, dopóki nie usnę?
-Jasne – powiedziałem tuląc ją do siebie
Usnęliśmy.
Obudziłem się w nocy. Matylda wciąż spała. Jest trzecia. Poszliśmy spać o siedemnastej, więc nic dziwnego. Poszedłem na dół coś zjeść. Otworzyłem lodówkę i wyciągnąłem wędlinę i masło, później wziąłem chleb. Gdy przygotowywałem sobie kanapkę, zauważyłem jak otwierały się drzwi od garażu. Harry podszedł do mnie i poprosił o wodę. Podałem mu butelkę, a ten drapiąc się po głowie, zapytał
-Jak się czuje Matylda?
-Dobrze – odpowiedziałem – Tak myślę
-Wczoraj trochę nam Was brakowało – powiedział – Ale podejrzewaliśmy, że usnęliście
-Świętowaliście dalej? – rozpocząłem kanapkę
-Jak widać – powiedział biorąc kolejny łyk wody
Spojrzałem do śmietnika i zobaczyłem tam pustą butelkę szampana.
-Miałem nadzieję jutro… Dzisiaj… Po świętować z Matyldą – powiedziałem trochę zawiedziony
-My… Odkupimy – powiedział Harry, lekko zdenerwowany
-Nie ma sprawy, nie musicie – zaśmiałem się i poklepałem do po ramieniu – Jutro kupię jakiegoś dobrego szampana albo wino. Matylda lubi słodkie wina.
-Może – zaczął niepewnie – lepiej nie dawać Jej wina?
-Dlaczego? – zapytałem zaskoczony

*Z perspektywy Matyldy*

Poczułam się już nieco lepiej. Rozejrzałam się po pokoju i nie zobaczyłam Barta. Pewnie jest na dole. Wypiłam kubek pełen miętowej herbaty, którą wczoraj przygotował mi narzeczony. Leżąc wciąż w łóżku, zaczęłam zastanawiać się nad tym, co wczoraj powiedział mi Harry. Czy naprawdę mogę być w ciąży? Przecież się zabezpieczamy… To na pewno grypa żołądkowa albo zaszkodził mi ten hot-dog. Może to zbieg okoliczności, że tego samego dnia rano już wymiotowałam… Nie wyobrażam sobie siebie w roli matki… Bart w roli ojca? W sumie byłby dobrym… Ja także nie byłabym najgorszą matką… Kurcze… Nie wiem, co mam myśleć… Muszę porozmawiać z Bartem.

*Z perspektywy Barta*


-Tak tylko mi się wydaje – powiedział Harry i podrapał się po karku
Już miałem coś powiedzieć, ale po schodach właśnie zeszła Matylda.
-Dobrze się czujesz kochanie? – zapytałem wstając z miejsca
-Dobrze się czuję niedźwiadku – odpowiedziała posyłając mi uśmiech
Podszedłem do niej i przytuliłem Matyldę. Owinęła ramiona wokół mojej szyi i nogi wokół moich bioder. Złapałem ją za uda i wróciłem do kuchni.
-Chcesz coś zjeść? – zapytałem
-Coś bym zjadła – odpowiedziała
Zrobiłem jej kanapki, zaparzyłem nam herbatę i usiadłem do stołu z Matyldą na kolanach.
-Słodko razem wyglądacie – powiedział Harry
-Dziękujemy – odpowiedzieliśmy wspólnie
-Bart – zaczął – mam pytanie
-Co jest?
-Czy… Masz już świadka do ślubu? – zapytał skromnie
-Tak, już dawno go wybrałem – odpowiedziałem
Chłopak posmutniał, ale starał się nie dawać tego do poznania.
-Kogo? – zapytała Matylda też zaintrygowana
Uśmiechnąłem się i odpowiedziałem:
-------------------------------------------------------------------
Oto i nowa część! Mam nadzieję, że nie zawiodłem Waszych oczekiwań! Następna część już za tydzień o godzinie 19:00. Jeśli chcecie wcześniej, możecie oświadczyć to w komentarzu! Jeśli macie jakiekolwiek uwagi, sugestie lub pytania, również zapraszam do komentowania! Jeśli chcecie ogłosić sprzedaż opla również możecie napisać to w komentarzu. PAMIĘTAJCIE: KOMENTARZ=SZCZĘŚCIE TWÓRCY. Pozdrawiam/Bart